Strona główna arrow Aktualności arrow Adopcja nie zastąpi in vitro
Wirtualny Lublin Wirtualny Lublin
Menu główne
Strona główna
Aktualności
Katalog Firm i Gabinetów
Poradnik
Państwowa służba zdrowia
Przydatne telefony
Partnerzy
Gazeta Wyborcza Lublin
Rakpiersi.pl: zapobieganie, diagnostyka, rozpoznawanie, leczenie, rehabilitacja, ćwiczenia
Akcje
Pogoda
Temp.: °
Temp. wiatru: °
Wilgotność: %
Prędkość:  
Kier.: °
Barom.:  
Nowości
Najczęściej czytane
Katalog Firm i Gabinetów - Ostatnio dodane

Adopcja nie zastąpi in vitro Drukuj
21.12.2007.

Tak uważa prof. Grzegorz Jakiel z lubelskiej Akademii Medycznej. - Międzynarodowe zapisy uznają niepłodność za chorobę. Nasze państwo powinno ją leczyć, a bez zapłodnienia in vitro nie da się tego robić - podkreśla.

Rozmowa z prof. Grzegorzem Jakielem*
Daniel Lenart: We wtorek Rada Episkopatu d.s. Rodziny potępiła metodę in vitro, nazywając ją "rodzajem wyrafinowanej aborcji". Pan stosował taką metodę w klinice. Nie było wątpliwości etycznych?
Profesor Grzegorz Jakiel: To koszt, który płaci się za sukces. Przy zapłodnieniu in vitro tworzy się więcej zarodków, żeby maksymalnie zwiększyć szansę powodzenia. Niewykorzystane są zamrażane. Nie są zabijane. Można robić in vitro w cyklu naturalnym, gdzie powstaje jedynie jeden zarodek, ale wtedy szansa jest znacznie mniejsza i zdarza się, że zabieg trzeba powtarzać. Moja klinika robiła zapłodnienia in vitro przez bardzo krótki okres. Później opór środowiska zmusił nas do zaprzestania.

Opór środowiska? Chodzi o przedstawicieli Kościoła?
- Nie tylko, jest szereg środowisk, które postępują zgodnie z intencjami Kościoła. Poza tym w polskim prawie po prostu jest wielka biała plama, jeżeli chodzi o in vitro. W wykazie procedur, które refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia tej metody nie ma. Ale w wykazie nierefundowanych również. Spotkałem się z pytaniami - po co robić, skoro nie ma? To długa historia, dość powiedzieć, że klinika andrologii i rozrodczości w Lublinie przestała działać.

A co z parami, które nie mogą mieć dzieci i liczyły na pomoc kliniki?
- Ci, którzy mają pieniądze pójdą do niepublicznego ośrodka. Koszt zapłodnienia in vitro to 8-10 tys. zł. Ci, których na to nie stać, muszą się nauczyć żyć bez dziecka.

A adopcja?
- Adopcja nie zastąpi in vitro. Przede wszystkim, prawie każdy chce mieć własne dzieci. Druga sprawa to skomplikowana sytuacja prawna podopiecznych domów dziecka. Większość z nich jest tam nie dlatego, że stracili rodzinę, tylko ze względów społecznych. Procedura adopcji może się ciągnąć latami.

Co Pan sądzi o jednym z argumentów, który stosują przeciwnicy zapłodnienia in vitro. Według nich Narodowy Fundusz Zdrowia nie powinien refundować tej metody, tylko przeznaczyć pieniądze na choroby zagrażające życiu. Na przykład zawały serca.
- Czyli leczenia grypy też nie powinniśmy refundować? Albo operacji przegrody nosa - przecież ta wada nie zagraża życiu. A co z osobami z terminalną fazą nowotworu? Czy NFZ powinien płacić za przedłużanie im życia? Brak dzieci to dla wielu par ogromna tragedia. W wielu przypadkach nie ma innej metody, niż in vitro, żeby im pomóc. Pozwala ona ominąć szereg problemów, których na obecnym etapie rozwoju medycyny, nie da się rozwiązać w inny sposób. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że fundusz zdrowia powinien za in vitro płacić. Niestety, nie ma co liczyć, że wywalczą to pacjenci. Bezpłodność to problem wstydliwy, nie spodziewajmy się tłumów ludzi manifestujących w tej sprawie.

*Grzegorz Jakiel jest profesorem AM w Lublinie, byłym kierownikiem kliniki rozrodczości i andrologii

Posłowie chcą in vitro
Za refundacją metody in vitro wypowiedziała się m.in. dwójka posłów z Lubelszczyzny. Mowa o Januszu Palikocie(PO), który mówił o tym w programie jednej z ogólnopolskich stacji radiowych oraz Izabelli Sierakowskiej (LiD).

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Sondy
Jak Ci się podoba nowy Portal w Lublinie?
 
Gościmy
Aktualnie odwiedza nas 28 gości
R E K L A M A
Wieści RSS
© 2012 Wirtualny Lublin - Zdrowie, Medycyna, Uroda

Analiza oglądalności witryny