|
Rozmowa z dyrektorem Narodowego Funduszu Zdrowia Dlaczego w Poznaniu, czy Wrocławiu szpitale dostaną za ten sam zabieg więcej pieniędzy niż w Lublinie? Odpowiada Marek Wójtowicz, szef lubelskiego funduszu zdrowia
Daniel Lenart: Dlaczego uważa pan, że szpitale w naszym województwie są gorsze niż te w Wielkopolsce, czy na Dolnym Śląsku? Marek Wójtowicz*: Wcale tak nie myślę. Nasze są takie same, jak nie lepsze.
To dlaczego za identyczną operację płaci pan mniej niż dyrektor funduszu dolnośląskiego, czy wielkopolskiego. Tam za tzw. punkt, w których wyceniane są zabiegi, szpital dostanie 12 zł, u nas 11 zł. Czym różnią się operacje w tamtych regionach od tych na Lubelszczyźnie? - Mogą różnić się kosztem. Bardzo ciężko ocenić, gdzie operacja jest droższa. Na cenę może wpłynąć dużo czynników, na przykład pensje personelu. Wiadomo, im wyższe, tym zabieg więcej kosztuje. Co do ceny punktu, to bardzo bym chciał, żeby na Lubelszczyźnie sięgała ona 12 zł, a nawet więcej. Ale chcieć to nie zawsze znaczy móc. Tym bardziej że odczuliby to pacjenci.
W jaki sposób? - Nie starczyłoby nam pieniędzy na wykupienie takiej liczby usług medycznych, co w roku 2007. Efekt - kolejki do części zabiegów się wydłużają i pacjenci dłużej czekaliby na przyjęcie na oddział. Udało się tego uniknąć. We Wrocławiu i Poznaniu nie zdają sobie z tego sprawy? - Przed negocjacjami ze szpitalami ustaliliśmy z dyrektorami innych oddziałów NFZ, że podnosimy szpitalne kontrakty najwyżej o 10 proc. Jednak, przeliczając na pieniądze, we Wrocławiu 10 proc. to skok z obecnych 11 zł do 12 zł. My jesteśmy na biedniejszej tzw. ścianie wschodniej. Na przykład Podlasie. Teraz fundusz płaci za punkt szpitalny 9 zł, a w roku 2008 będzie to 10 zł. W pozostałych województwach stanęło na 11 zł za punkt szpitalny w roku 2008. W naszym oddziale NFZ podniesienie go o złotówkę da w sumie szpitalom aż 100 mln zł. Nie boi się pan, że za rok na pytanie o to, czy lubelskie szpitale są gorsze, będzie musiał odpowiedzieć: tak? A przyczyną będą o 10 proc. mniejsze kontrakty niż w dolnośląskim, czy wielkopolskim. Kontrakty, które pan podpisał. - Jak już mówiłem, w przyszły roku szpitale w woj. lubelskim wejdą z lepszymi, wyższymi kontraktami niż na początku 2007 roku. Jeżeli pensje w Polsce dalej będą rosnąć, to pojawią się dodatkowe pieniądze z wyższej składki, które można wykorzystać na podniesienie wartości szpitalnych umów. W 2008 roku powinniśmy za wszelką cenę iść w wyższą cenę, a nie w większą ilość wykonanych usług. Wśród dyrektorów szpitali na Lubelszczyźnie pojawiły się plany niepodpisywania umowy z NFZ, jeżeli cena punktu będzie niższa niż w innych rejonach kraju. Co pan zrobi, jeżeli kilkanaście, czy nawet kilka jednostek nie zgodzi się na proponowany kontrakt? - Będę się zastanawiał, gdy do tego dojdzie. Ale na razie wszyscy dyrektorzy szpitali podpisali protokół negocjacyjny, który jest czymś w rodzaju prawnej umowy wstępnej. Zgadzają się w nim na, wspólnie zresztą wypracowane, ustalenia. To było dla nich trudne do zaakceptowania, ale oni tak jak ja znają mechanizmy finansowania systemu i wiedzą, że gdy tylko pojawią się dodatkowe pieniądze, to im je natychmiast damy. *Marek Wójtowicz jest dyrektorem NFZ w Lublinie  |