|
Wykrycie wirusa ptasiej grypy w fermach indyków w gminie Brudzeń Duży w powiecie płockim postawiło służby weterynaryjne całej w Polsce w stanie gotowości. Od piątku inspektorzy kontrolują fermy, ubojnie i zakłady przetwórstwa drobiu na Lubelszczyźnie.
Pierwsze informacje o padłych ptakach służby weterynaryjne dostały w piątek. Próbki zostały wysłane do Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach, gdzie naukowcy potwierdzili, że ptaki zaatakowała najgroźniejsza odmiana wirusa H5N1. Indyki z ferm zostały zabite. - Ostry dyżur - tak Jan Sławomirski, wojewódzki inspektor weterynaryjny w Lublinie podsumowuje sytuację, która panuje w naszym województwie. - Anulowaliśmy wszystkie urlopy, wydłużyliśmy godziny pracy laboratorium. W niedzielę rano obradował weterynaryjny sztab kryzysowy, a powiatowy inspektorzy na bieżąco kontrolują największe fermy i ubojnie. Na razie ptasiej grypy na Lubelszczyźnie nie ma - uspokaja. Zapewnia, że kontrole będą kontynuowane. - Zaczęliśmy od największych przedsiębiorstw, teraz czas na mniejsze - zapewnia. W nocy padłe zwierzęta przyjmuje lecznica na przy ul Męczenników Majdanka 50. - Na razie nie widać paniki wśród ludzi. Nie przynoszą nam każdej martwej wrony, jak to było jeszcze kilka lat temu - informuje Sławomirski. Grypa groźna dla ptaków Pierwsze udokumentowane przypadki zakażenia ludzi wirusem grypy ptasiej zanotowano w 1997 r. w Hongkongu. Zachorowało wówczas 18 osób, sześć zmarło. Od początku sierpnia ptasia grypa zabija drób w Rosji. Człowiek może się zakazić przez kontakt z odchodami chorych ptaków, a także z wydzieliną z ich oczu i nozdrzy, wirusy występują także w jajach. Eksperci uspokajają, że jest to choroba ptaków, a nie ludzi. Wirusa H5N1 zabija wysoka temperatura, mięso smażone lub gotowane przestaje być groźne.  |