|
Pacjenci ze szpitala wojewódzkiego w Chełmie mogą spać spokojnie. Medycy, którzy z końcem września mieli odejść z pracy dogadali się z dyrektorem. Teraz wypowiedzenia chcą złożyć pielęgniarki.
- Doszliśmy do kompromisu. Obniżyliśmy nasze żądania finansowe, bo nie chcieliśmy dopuścić do ewakuacji pacjentów i zamknięcia szpitalnych oddziałów - mówi Arnold Król, przewodniczący zakładowego oddziału Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Wypowiedzenia wycofało blisko 50 lekarzy, czyli połowa pracujących w chełmskiej jednostce. Każdy z nich może liczyć na premię. W zależności od doświadczenia będzie ona wynosić od 800 zł dla lekarzy bez specjalizacji do 1,2 tys. dla medyków ze specjalizacją podwójną. Obie kwoty brutto. - Nie będzie ona się wliczać do podstawy pensji, ale zawsze to jakieś dodatkowe pieniądze. Teraz zarabiamy naprawdę marnie. Pensja podstawowa lekarza z drugim stopniem specjalizacji waha się od 2,1 tys do 2,4 tys. zł - informuje Arnold Król. Związkowcy nie zakończyli jednak sporu zbiorowego z dyrektorem, a jedynie go zawiesili na trzy miesiące. - Ciągle uważamy, że nasze pensje są zbyt niskie, jednak zdajemy sobie sprawy, że szpital na razie nie ma pieniędzy by spełnić nasze oczekiwania. Liczymy, że w przyszłym roku nasza placówka podpisze korzystną umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia, co pozwoli na podwyżki - dodaje Król. Dyrekcja chełmskiej jednostki ma jednak przed sobą kolejne trudne chwile. Po tym, jak lekarze wywalczyli pieniądze, odejście z pracy zapowiedziały pielęgniarki. Oczywiście o ile one również nie dostaną podwyżek. 
|